Prosto z taśmy
Bieżąca kolekcja
Artykuły
Recenzje
Techniki
Warto zajrzeć
Kolekcje archiwalne
O Fabryce
Wytyczne dla Autorów

Zamotane.pl



Artykuły



Ściągawka polsko-angielska
Herezja i ortodoksja
Czas jest zawsze przejściowy...
Urlop a sprawa kłębka
Jestem anonimową włóczkoholiczką...
Co na drutach piszczy?
Wrabianie rękawa z góry na dół



Ściągawka polsko-angielska

Specjalnie dla żądnych wiedzy, zgłębiających anglojęzyczne zasoby na temat dziergania - krótki słowniczek przydatnych terminów i skrótów.

 BO (bind off)  zamykanie oczek
 ball  kłębek
 block  napiąć robotę na mokro (steam-block: potraktować parą zamiast namaczać)
 bust (chest)  obwód klatki piersiowej, biustu
 cable  warkocz (także: żyłka)
 cable needle  drut pomocniczy (do warkoczy)
 circulars, circular needle  druty z żyłką (okrągłe)
 CO (cast on)  nabieranie oczek
 crochet, crochet hook  szydełkować, szydełko
 decrease (dec)  zgubić (zamknąć) oczko
 dc (double crochet)  słupek
 dpns (double-pointed needles)  druty pończosznicze
 edge stitch, selvedge  oczko brzegowe, brzeg roboty
 EOR (every other row)  co drugi rząd
 Fair Isle  wzór żakardowy
 gauge  wielkość próbki ściegu (proporcja oczek na cm)
 garter stitch  ścieg francuski
 inch  cal (ok.2,5 cm)
 increase  dodać oczko
 knit (k)  oczka prawe
 k2tog  2 o. razem na prawo
 lace  wzór ażurowy, koronka
 m1 (make one)  wyrobić 1 oczko z nitki poprzecznej
 marker  kółeczko do oznaczania miejsc w robocie
 mosaic knitting  wzory z oczek podnoszonych
 moss stitch  ryż podwójny
 needles  druty
 psso (pass slipped stitch over)  przeciągnąć przerobione oczka przez o. zdjęte
 purl (p)  oczka lewe
 p2tog  2 o. razem na lewo
 repeat  powtórzenie motywu
 reverse stockinette  dżersej lewy
 ribbing  ściągacz (u dołu swetra)
 round  okrążenie
 RS (right side)  prawa strona robótki
 seam  szew
 sc(single crochet)  o. ścisłe (szydełkiem)
 seed stitch  ryż pojedynczy
 skein (hank)  motek
 sk2p (slip, k2tog, pass slipped stitch over)  podwójne przeciągnięcie (gubienie 2 o.) = zdjąć 1 o. jak na prawo, 2 o.prawe razem, przec. nad nimi zdjęte o.)
 slip (purlwise/knitwise)  przełożyć oczko bez przerabiania (tak jak do przer. na lewo/prawo)
 stitch  oczko, także: ścieg
 ssk (slip, slip, knit 2 together)  gubienie 1 oczka
 stockinette stitch (st st)  dżersej
 strand  nitka poprzeczna, nitka prowadzona z tyłu roboty
 swatch  próbka wzoru
 tapestry needle  igła dziewiarska
 thread  nitka
 top-down  z góry na dół (np. sweter dziergany od dekoltu)
 v-neck  dekolt w serek
 waist  talia
 WS (wrong side)  lewa strona robótki
 yardage  dł. nici w motku (u nas w metrach)
 yarn  włóczka
 yo (yarnover)  narzut


Justyna A.

Herezja i ortodoksja

dla Ewy i wszystkich innych heretyków

Nauczyłam się robić na drutach, obserwując babcię. Wytłumaczyła mi mniej więcej, jak nabrać oczka, jak robić prawe i lewe. W każdym razie - z obserwacji miałam o tym niejakie pojęcie. Aha, no i jeszcze była w domu historyczna pozycja pt. "Druty i kłębek" Jadwigi Turskiej. Popatrzyłam na rysunki, i wszystko grało. A że rysunki były średnio czytelne, to już inna para kaloszy...
Po paru latach, kiedy znudziły mi się ściegi typu "prawo-lewo", zmierzyłam się z wzorami zawierającymi jakieś dziurki, warkocze, itp. I dalej grało.

Dopiero, kiedy postanowiłam zrobić dla siebie pierwszy sweter z tzw. wzorami, do którego potrzebny był jakiś schemat, i gdzie trzeba było raz robić "dwa oczka prawe razem" a raz "przeciągnięcie" - okazało się, że u mnie to jest... hmm... tak na oko, jedno i to samo. Dlaczego?
Na domiar złego, okazało się, że te moje ażury jakieś takie nieforemne, nie układają się. No ale nic to, Baśka...
Któregoś dnia w szkółce obrazkowej zamieszczonej w "Sandrze" przyjrzałam się oczkom prawym. I przestało grać. Bo one siedziały na drucie w drugą stronę. Dlaczego?
Metodą dedukcji (drogi Watsonie) doszłam do tego, że moje oczka lewe są heretyckie. Bo ja je robię "po linii najmniejszego oporu". Wprawdzie bardzo szybko i równo, ale nieprawomyślnie. Tak się po prostu nie robi, nikt tak nie uczy, to jest źle. I to stąd te wszystkie brzydkie wzory.

Jako, że miałam już za sobą doświadczenie przeuczania się kaligrafii leworęcznej na praworęczną, uwieńczone sukcesem, postanowiłam się nauczyć i tej sztuki. Nauczyłam się. Oczka lewe "ortodoksyjne" robi się statystycznie dłużej, trudniej jest złapać naprężenie nitki, żeby nie były za wielkie. Ale OK. - teraz umiem i tak, i tak.

Koniec tej przypowieści ma wydźwięk pragmatyczny: kiedy robię wzory wymagające "skosu" uzyskanego przez przerabianie oczek razem na prawo lub przeciągniętych (skos w prawo lub lewo), lub kiedy włóczka jest bardzo miękka, elastyczna, i gładka - robię sposobem uświęconym przez tradycję i wydawnictwa. A kiedy włóczka jest niesforna, i kiedy zależy mi na czasie - robię "nielegalnie".

Aha, jeszcze jedno. Nikt mi nie wmówi, że jeden sposób jest zły, a drugi dobry. Trzeba tylko wiedzieć, czym się różnią, żeby można było wzory rozpisane w schematach czytać jak obraz żądanego efektu, a nie jak żądanie przerabiania oczek w dany sposób.


A teraz porównanie obrazkowe, celem wyjaśnienia.

Wszystkiemu winne są lewe. Lewe oczka ortodoksyjnie przerabia się owijając drut nitką tak:



i wyciąga nitkę...



Natomiast po heretycku robi się to tak:



i wyciąga nitkę tak:



Oczka prawe ortodoksyjne siedzą na drucie tak:



a heretyckie tak:



I teraz dalej: Żeby uzyskać efekt gubienia oczek (dwa razem na prawo, lub dwa przeciągnięte) atakujemy oczka następująco:
Efekt skosu w lewo (wyjdzie z tego przeciągnięcie w nurcie tradycyjnym, lub po prostu dwa razem po heretycku)



Efekt skosu w prawo (2 o.p. razem tradycyjnie, a po heretycku - hm... trzeba sobie dwa oczka odwrócić na piechotę, i już...)



I tyle.

Pozdrawiam wszystkich dysydentów!

Justyna A.

Czas jest zawsze przejściowy...

Czy Wy też myślicie o kolejnym roku, który nadszedł, jako o przełomowym momencie, kiedy to zabierzecie się wreszcie za te wszystkie sprawy, które czekały na załatwienie, na przemyślenie, dopracowanie, albo po prostu na to, żebyście im poświęcili uwagę i czas?
Bo ja czasem tak... Nie robię noworocznych postanowień, bo nie lubię potem być nie w porządku, kiedy mi się nie uda. Ale zazwyczaj cykl życia takich wiecznie niezałatwionych spraw wygląda następująco:
Uporam się z tym pod koniec tygodnia/w następnym tygodniu, w przyszłym miesiącu, po świętach. Albo w drugiej połowie roku, po wakacjach. Kiedy już się zacznie rok szkolny/akademicki, i ustawię sobie rozkład zajęć. Albo pod koniec roku. Ale potem okazuje się, że święta Bożego Narodzenia wyznaczają granicę, po której wszystko się odkłada na nowy rok. W nowym roku zajmę się tym i tamtym... tym wszystkim, co się nie może doczekać. Muszę, koniecznie muszę znaleźć na to czas. I ja go znajdę! Tak, jasne...

Ja też sobie tak marzę: że w tym roku na pewno znajdę czas, żeby oprócz wszystkich Bardzo Ważnych Spraw W Życiu, dowartościować trochę leżące w szafach kilogramy włóczek, które nie mają szansy oglądać światła dziennego. Że poświęcę więcej czasu Fabryce, dopieszczę ją bardziej. Że potraktuję Czytelników z większą troskliwością. Że wykorzystam dobę do maksimum. Będę się częściej zatrzymywać przy drobiazgach, które nie są niezbędne, ale od których życie jest przyjemniejsze, ładniejsze. Postaram się od czasu do czasu sprawić przyjemność różnym ważnym dla mnie osobom. I kiedy stwierdzę, że coś wymaga zrobienia, to po prostu zacznę obmyślać, jak to zrobić, zamiast czekać, aż mi przejdzie ochota.

*****

Marzę sobie, jak co roku, że nareszcie będzie ten czas.
Jak to mawia jeden z moich przyjaciół (tekstem zaczerpniętym z Kaczmarskiego): czas jest zawsze przejściowy...

Justyna A.

Urlop a sprawa kłębka

No więc wróciwszy z urlopu i dokonawszy analizy własnych wakacji na przestrzeni ostatnich kilku lat pod kątem wydajności dziergania, doszłam do odkrywczych wniosków. Oczywiście, nadinterpretacją byłoby twierdzenie, że idąc tym tropem, nie należy wyjeżdżać na wakacje, a już z pewnością niewskazane jest dobrze się bawić...

Pamiętam wielce uspokajające urlopy spędzane w Urlach (niedaleko Warszawy). Cisza. Las, w jakiejś odległości rzeka. Do najbliższego sklepu spory kawałek. Po otworzeniu furtki było się już w lesie, pustym i rozległym. Wróć: jeszcze przed otworzeniem furtki było się w lesie. I żadnych rozrywek cywilizacji, poza lokalnymi placówkami handlu detalicznego. Można było przejść się lasem na stację PKP i przy odrobinie szczęście podziwiać pociągi śpieszące w stronę węzła w Małkini lub w przeciwną.
Na dostępnej nam przestrzeni życiowej dzieci letników zajmowały się same sobą nawzajem oraz swoimi zabawkami, rowerami itp. Trzeba było tylko na koniec dnia policzyć, czy wszystkie są. Pogoda dopisywała.
Pamiętam zatrważające tempo, w jakim powstawały kolejne dziergane obiekty: fatałaszki dla chrześnicy, obrus na prezent ślubny, sweterek dla młodszej, czapka dla siostry, i takie tam... Ptaszki śpiewają, las pachnie, na komary można zapalić kadzidełko, dzieci szczęśliwe (jak wiadomo, dzieci dzielą się na szczęśliwe i czyste). Kolejna robótka skończona, autorka wypoczęta...

A te wakacje były takie męczące...
Tym razem ja postanowiłam dzielnie wozić rodzinę na wakacje, więc żegnajcie godziny spędzane z robótką w samochodzie.
Góry. Słońce i jeszcze raz słońce. Towarzystwo doborowe. Od rana do wieczora czas wypełniony programem dla ciała i ducha. Kiedy zapadł wieczór, też nie było litości. Ognisko lub inna nasiadówka, aż będzie jutro. I tak co dzień.
Morze. Plaża. Zaskakujący brak uczulenia na słońce w tym roku. Dodajmy: ciepła woda w Bałtyku. Wycieczki. Romantyczne wieczorne spacerki. Okropność...
A robótkę do ręki wzięłam może parę razy i to na chwilę, dla spokoju sumienia.
A teraz przyznam się do najgorszego: już marzę o takim samym urlopie za rok...

Justyna A.

Jestem anonimową włóczkoholiczką...

Co roku o tej porze mam ochotę zasnąć głębokim snem i obudzić się dopiero na wiosnę, kiedy zakładane ubrania będą ważyły mniej niż 10 kilogramów. Co tu dużo mówić - nie lubię chłodu. Ale co zrobić, jeśli nie można zasnąć na dłużej, bo ani rodzina ani pracodawca nie zrozumieliby mojego wstrętu do zimy?

Jesienią zwierzętom rośnie grubsza sierść, a co ja mogę zrobić, żeby nie marznąć? Od kilku lat już wiem - mogę iść do pasmanterii, zachwycić się pięknymi włóczkami, poprzykładać je do twarzy, sprawdzić, czy nie gryzą. Sprzedawcy w pasmanteriach muszą mieć anielską cierpliwość, jeśli inne klientki marudzą tak samo jak ja. Najchętniej obejrzałabym cały asortyment, każdy motek przykładając do twarzy, czytając etykietę i wymyślając na miejscu co z tego można zrobić.
Potem zostaje (czasem bolesne) sięgnięcie do portfela i... wracam z włóczkowym łupem do domu. Czasem od razu wiem co z tego powstanie, ale najczęściej mój pierwszy plan jest dość ogólny - "ma być coś pięknego i ciepłego". Później decyduję, czy powiększy się moja kolekcja czapek i szalików, czy może wydziergam sobie jakiś szal albo sweter. Może lepiej nie będę się przyznawała, ile mam czapek. Podobno są osoby, które mają słabość do butów. W moim przypadku zdecydowanie chodzi o nakrycia głowy :-). Rzadko decyduję o tym, co chcę wydziergać, kierując się prawdziwym potrzebami ("marznie mi głowa", "brakuje mi swetra"). Najważniejsze dla mnie to frajda z samego dziergania i radość z gotowej rzeczy. Wszystkim początkującym dziergaczkom polecam wzory na poncho - z reguły są łatwe i można szybko pękać z dumy nosząc modny gadżet własnej produkcji.

Ale wracając do samych włóczek - jest w nich coś magicznego. Wełna, anilana, bawełna - są tak miłe w dotyku, że trudno mi wyjść ze sklepu nic nie kupując. Kiedy patrzę na stosik motków nowej włóczki, wiem, że może powstać z niej tysiąc różnych rzeczy. Trzeba tylko uruchomić wyobraźnię, przejrzeć gazetki, posurfować po Internecie, a potem - popracować drutami. Kiedyś porywałam się z motyką na słońce - wybieram wzory zbyt skomplikowane, co kończyło się nieuchronną porażką i upychaniem niedokończonej robótki na dnie szafy. Ostatnio zdarza mi się to co raz rzadziej - albo jest moda na proste wzory, albo moje umiejętności trochę wzrosły? I tak mam wrażenie, że jestem "robótkowiczem-gawędziarzem" - więcej o tym piszę i gadam, niż faktycznie robię. Ale, powtórzmy za Skaldami: "nie o to chodzi, by złapać króliczka...". Zastanawiam się ile mam projektów w głowie - szal, małe poncho, długie poncho, czapeczka na prezent dla znajomego dziecka, sweter dla męża, getry, bezrękawnik, portfelowy sweterek... Powiedzcie, czy gdzieś można kupić czas w konserwach...?

Swoją drogą - czy istnieje jakaś terapia dla nałogowych włóczkoholików? "Dziwnym zrządzeniem losu" kupuję więcej włóczek, niż jestem w stanie przerobić. Kupuję je nie dlatego, że ich potrzebuję, ale po prostu bardzo mi się podobają. Zawsze mam wytłumaczenie, że "zrobię z nich coś pięknego", ale z reguły nie starcza mi na to czasu. Wiem z dyskusji na forum internetowym, że nie jestem w tym odosobniona - wiele dziergaczek przyznało, że mają zapasy włóczki na najbliższe 50 lat.

Nazywam się Kasia, jestem anonimową włóczkoholiczką... i wcale nie chcę się z tego wyleczyć.

Lady Huncwot

Co na drutach piszczy?

Już od dawna moda nie była dla nas tak łaskawa. Mam na myśli zarówno zaprawione w bojach drutowiczki jak i te, które dopiero co nauczyły się przerabiać prawe i lewe oczka.

Jak zwykle pobiegłam do kiosku obejrzeć nowe wydania pism, ale przyznam, że nie byłam zachwycona różnorodnością przedstawionych w nich modeli.
Udałam się na spacer po sklepach i tam znalazłam odpowiedź na nurtujące mnie pytanie "Co by tu wydziergać?".

W tym sezonie króluje prostota. Proste jest modne, co nie oznacza, że nudne i nijakie. Proste wzory wymagają szlachetnych surowców, a te każda z nas kocha. Cudowne moherowe włóczki w pięknych kolorach fuksji, jeżyn, malin, jagód, a z nich miękkie, otulające ciało golfy.
Dozwolone są pojedyncze kolory lub też koktajl z leśnych owoców. Jednak tym razem żadnych ażurów. Tylko prawe i lewe oczka, grube druty i mamy klasyczny hit tegorocznej jesieni.
Koktajl przygotowany - czas na dekorację!
Jesień to też zieleń i pomarańcz, a z nich proste swetry z dekoltem w szpic. Znowu tylko prawe i lewe oczka oraz gruba włóczka. Tym razem jednak najważniejszym elementem jest
wykończenie. Duże guziki, skórzane klamry i paski, aplikacje z cekinów i kolejny hit gotowy.
Na deser koniecznie bolero z melanżowej włóczki, z moheru lub z kaszmiru. Będzie pasowało do bluzki koszulowej, w wersji eleganckiej lub do zwykłej koszulki, w wersji sportowej.
Prawda, że to proste? A przy tym jakie szybkie do wykonania.

Z resztek po sweterkach zrób koniecznie długi kolorowy szal. Im więcej wpleciesz kolorów tym lepiej.
Ale szal musi być naprawdę długi i z frędzlami!

Agnieszka

 

Wrabianie rękawa z góry na dół

Dlaczego lubię w ten sposób wykonywać rękawy?
To jest kolejna odsłona Lenia. Leń, czyli ja, nie przepada za zszywaniem. Jeśli można go uniknąć małym kosztem, staram się unikać.
Drugą zaletą jest możliwość przymierzania w trakcie, co pozwoli nam skorygować ewentualne błędy w pomiarach i oszczędzi prucia.
Oczywiście, w niniejszym tekście będę opisywać rękawy z tzw. główką, czyli dopasowane do wyrobionego podkroju pachy - w pozostałych przypadkach nie ma tutaj nic skomplikowanego.



Wszywanie rękawów z główką jest zajęciem wymagającym uwagi i staranności, inaczej efekt jest nieciekawy. Natomiast w wielu swetrach i bluzkach, rękaw wrobiony wygląda również bardzo dobrze, i jest świetnym wyjściem dla leniwców.

Po pierwsze, bo ważne: dla orientacji, musimy wiedzieć, ile oczek ma mieć rękaw mierzony w poprzek, rozłożony na płasko, w najszerszym miejscu w okolicy pachy.
Jeśli nie podano w opisie, bierzemy żądaną szerokość rękawa, i posługując się próbką ściegu, liczymy, ile to powinno być oczek. Do tej liczby mamy dojść dobierając je z wycięcia.

Teraz: jaka ma być szerokość główki rękawa (czyli wypukłego czubka)? Układamy zszyte ze sobą ramieniem przód i tył, rozkładając na płasko, i widzimy wykrój pachy.


Dzielimy go sobie na 3 odcinki, przy czym "wypukłość" główki to będzie część środkowa, czyli 2. Odcinek 2 wypada po obu stronach szwu ramienia. Zaznaczamy markerami odcinki.

|<-------------------------------------------->|
|-------1-------|--------2------|--------3-----|

Nabieramy z oczek brzegowych podkroju pachy oczka na środkowym odcinku, (po prostu przeciągając nić roboczą przez o. brzegowe) symetrycznie po obu stronach zszycia ramienia. (przy czym mniej więcej 3 oczka nabrane przypadają na 4 rzędy wysokości pachy).


wrab1


Następnie działamy tak: przerabiamy stosownym ściegiem, przy czym dobieramy obustronnie w rzędach nieparzystych JEDNO oczko z BRZEGU PACHY przypadające na DWA rzędy wysokości pachy. I tak - uwaga - do wyczerpania rzędów PROSTEJ części pachy.


wrab 2


Na wycięciu pachy, dobieramy oczka w sposób będący odwrotnością dziergania rękawa klasycznie. Czyli teraz dobieramy w odwrotnej kolejności tyle oczek, ile byśmy gubili robiąc rękaw od dołu. Na przykład:

Gdybyśmy musieli na wykrój rękawa gubić 1 x 4, 1 x 2 i 3 x 1 o., to teraz dobieramy je tak:
3 x dobieramy oczko przypadające na 1 rząd wys. pachy,
1 x DWA oczka jedno koło drugiego,
1 x cztery oczka, tak aby dotrzeć do końca wycięcia.


wrab 3


I teraz powinniśmy mieć już na drucie maksymalną ilość o. rękawa, do której mieliśmy dojść :-) Dobrze jest kontrolować ilość oczek w trakcie roboty, ponieważ jeśli dodamy ich za dużo, rękaw wyjdzie nam bufiasty J

Teraz możemy sobie przerabiać spokojnie rękaw na żądaną długość, oczywiście gubiąc na jego ewentualne zwężenie oczka tak samo, jak dobieralibyśmy je, robiąc go od dołu. A potem mierzymy gotowy sweter z rękawami, czy już wystarczy tego rękawa na długość, czy jeszcze trochę :-)

P.S. 1: Jeśli przód i tył swetra robione są dżersejem prawym, a włóczka ma tendencję do zwijania się, dobrze jest po wyrobieniu podkroju pachy przerabiać dalej robotę prosto, wykonując trzecie o. za o. brzegowym z każdej strony jako dżersej lewy. Jest to praktycznie niewidoczne po skończeniu, a zmniejsza tendencję do zwijania się dzianiny przy ramionach i powstawania "buły". J

P.S.2: W jakich przypadkach NIE wrabiałabym rękawów?
Po pierwsze i najważniejsze - gdy cała robota jest pokaźnych rozmiarów, czyli już wykonana większość swetra, czyli przód i tył razem zszyte, są ciężkie i zajmują dużo miejsca na kolanach, a co za tym idzie, odwracanie rękawa co chwileczkę z prawa na lewo jest uciążliwe.
Po drugie, jeśli we wzorze jest to istotne, żeby robić do "z dołu do góry".
Po trzecie, jeśli ścieg jest skomplikowany na tyle, że dodawanie oczek na główkę utrudni mi znacząco śledzenie wzoru. 


All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Copyrights © Fabryka Unikatów 2005 - 2008