Prosto z taśmy
Bieżąca kolekcja
Artykuły
Recenzje
Techniki
Warto zajrzeć
Kolekcje archiwalne
O Fabryce
Wytyczne dla Autorów

Zamotane.pl



Recenzje


Sabrina - trendy w dzianinie na zimę

(46 modeli)

Bardzo ciekawe wydanie. Naprawdę, od razu mówię. Przede wszystkim dlatego, że jest w nim taka różnorodność. Rozmaite style wymieszane ze sobą, od awangardowego do klasycznego, i to nam gwarantuje, że niezależnie od upodobań znajdziemy coś dla siebie.
Jasne, że jednej osobie nie mogą się podobać wszystkie modele. Ale z wielką przyjemnością "konsumuję" tę odświeżającą wielość gatunków i stylów.

Zgodnie z ogólną tendencją, mamy tu kilka ażurowych propozycji z użyciem włóczek moherowych. Utrzymane w raczej nieformalnym stylu i żywych kolorach, a raczej nietrudne do wykonania. Tak zwany "miejski szyk" reprezentują ubiory w bardziej stonowanych barwach, łączone z klasyczną resztą stroju. Muszę przyznać, że mnie osobiście się podoba taki styl... tylko bawi mnie niezmiennie określenie "swetry do pracy" - bo przecież hm... zależy od pracy.
Mamy też parę ciekawych modeli z grubych włóczek, o bogatej fakturze i wzorach, do otulania się przy niskich temperaturach. Wachlarz proponowanych stylów poszerza też grupa bardzo kolorowych dzianin (skarpety, sweterki, szaliki itp.) z wielobarwnych włóczek o samoukładających się wzorach. Ja odnotowuję z poczucia obowiązku, ale niewątpliwie podbiją serca wielu amatorów mieszania barw.
Kilka dziecięcych sweterków pokazanych na końcu również wspominam z obowiązku, ale uwaga... bardzo przypadły mi do gustu prezentowane męskie swetry. No, nie wszystkie, ale jeden z nich na tyle, że postaram się znaleźć... chętnego do noszenia.

Justyna A.

Sandra nr 11/2006

(35 modeli)

Listopadowe wydanie "S" zaskoczyło mnie pozytywnie od razu po przekartkowaniu - mianowicie nie znalazłam w nim ani jednego modelu typu "koszmar pijanego projektanta", czyli ekstremalnie dziwnego. Może są osoby, dla których właśnie to stanowi o atrakcyjności ubioru, kto wie…
Mimo, iż żaden z modeli nie wywołuje zawału serca, to można z czystym sumieniem powiedzieć, że są ciekawe i przemyślane. W tym wydaniu magazynu mamy do czynienia z trzema tematami:

1. romantyczność w moherze. Są to delikatne, kobiece sweterki, głównie ażurowe (jest też trochę elementów szydełkowych), z pewnością wymagające skupienia przy dzierganiu, ale jak dla mnie, warte grzechu rozrzutności przy kupowaniu szlachetnej włóczki. I wszystkie są w odcieniach bieli. Ja też się chyba skuszę na któryś.
2. Wzory folkowe. Motywy zaczerpnięte ponoć z tradycji indiańskich, wrabiane i żakardowe, w intensywnych kolorach, dla osób lubiących ciepłe barwy w zimnej porze roku. Natomiast fasony uznałabym za nowoczesne i zgrabne… nawet i bez tych motywów.
3. Niebieski. Grupa modeli połączonych wspólnym kolorem - wszystkie w odcieniach niebieskiego. Również w większości dla pracowitych, bo gęsto usiane wzorami. No i… to tyle.

Ale dodam jeszcze, że w listopadzie "S" proponuje nam poza modą damską, kilka strojów dla dzieci. Sprawiają owe swetry, czapki i pelerynki wrażenie ciepłych i miękkich, kolorystyka chyba powinna przypaść dzieciakom do gustu. Jeśli chodzi o stopień trudności, to raczej nie dla początkujących, moim zdaniem.

Justyna A.

Sandra nr 10/2006

35 modeli, z czego dwa ostatnie ukryte... na ostatniej stronie (morał z tego, że należy czytać od deski do deski). Wiem, wiem, oszczędność papieru. W ramach tejże oszczędności nie ma już zdjęć przy opisach. Taka to ta rzeczywistość, w której pismo dzianinowe maksymalnie zmniejsza objętość, by móc w ogóle dotrzeć do czytelników. Żywię cichą nadzieję, że nie spadnie jeszcze jakość papieru...

Wracając do meritum: ten numer jest zupełnie inny od poprzedniego, który zaskoczył mnie bogactwem zestawień kolorystycznych, zabawnych fasonów, i w ogóle odbiegał od reszty, był znacznie mniej "grzeczny" niż zwykle.
W tym wydaniu rzuca się w oczy od razu jedna tendencja: większość modeli jest jednokolorowa. Na tym tle widzimy wszechobecne wzory strukturalne: pierwsza grupa modeli pełna jest warkoczy, mniejszych i większych, i zestawionych w szlaczki. Fasony dość klasyczne, tzw. ponadczasowe. Tu i ówdzie większy kołnierz.
Zgadzam się, że istnieją entuzjaści gęstych wzorów i ciężkiej pracy, (w końcu na świecie musi być różnorodność) i ci znajdą tu coś dla siebie. Być może ja też skuszę się i adaptuję dla siebie któryś model, biorąc pod uwagę porę roku i konieczność ubierania się warstwowo.

Mamy też trochę wzorów ażurowych, dla porządku o nich wspomnę, chociaż osobiście (mimo iż uwielbiam ażury) nie zawiesiłam na nich oka. Takie klasyczne, na całej powierzchni. Natomiast na uwagę zasługuje fakt, że w tym wydaniu prawie w każdym sweterku dzieje się coś przy szyi.
Spodobały mi się, muszę przyznać, dwie wydekoltowane bluzki - tak, głębokie dekolty bardzo jakoś lubię. I żakiet z falbankową plisą, bardzo słodki w fiolecie, ale przecież wrażenie w dużym stopniu zależy od koloru, który wybierzemy dla siebie.

Warto chyba jeszcze wspomnieć o kilku propozycjach szalików i czapek, marzy mi się, że dziewczyny w wieku szkolnym będą sięgały po druty lub szydełko, i same dziergały dla siebie zimowe stroje, nie czekając, aż na horyzoncie pojawi się uczynna babcia.

No i na koniec nasuwa mi się jedna uwaga: coś się zdaje, że wydawcy "S" modę dla dzieci i dla panów postanowili przemieścić do specjalnych wydań (pojawiających się raz lub dwa w roku). Ale obym się myliła...

Justyna A.

Sandra nr 9/2006

Poczułam się odświeżona, wziąwszy do ręki ten numer „S”.
Nie, żebym zaraz brała się do któregoś modelu (najpierw muszę skończyć to, co już zaczęte...) Nie każdy fason jest dla mnie, nie każdy kolor mi odpowiada. Ale nareszcie zobaczyłam coś... innego. Innego po ostatnich kilku wydaniach, gdzie oprócz paru niebanalnych modeli, reszta nie zwracała w ogóle na siebie uwagi, można było je zapomnieć po odwróceniu ostatniej kartki.

Kolory, które królują w modelach wrześniowych, to przede wszystkim róże, fiolety, wiśnie i odcienie brązu. I dobrze, nareszcie coś żywego, wesołego. Sporo tu ażurów i pomysłowych zapięć, usytuowanych nietypowo, gdzieniegdzie zwraca uwagę ciekawy kołnierz czy plisa. Takie niespotykane. Zgoda, może jako strój służbowy do biura niespecjalnie się nadają, ale za to na pewno przykują wzrok przechodniów na ulicy – i to w pozytywnym znaczeniu.
Druga tendencja to naturalna kolorystyka (kremowo-beżowa), przywodząca na myśl alpejsko-owcze klimaty. A w tej wąskiej gamie kolorów widzimy również nietuzinkowe fasony, frędzle, wiązania, struktury... Jest w czym szukać inspiracji, i muszę powiedzieć, że aż przychodzi ochota otulić się czymś takim, co jednocześnie wyróżnia się fantazyjnym detalem.

No dobrze, nie wszystkie propozycje muszą mi się podobać. Model 28, mariaż swetra i poncho, wygląda niezgrabnie, nawet na chudziutkiej modelce... a może właśnie na niej. W końcu kluczem do sukcesu jest dobór stroju do figury, a nie każdy strój nadaje się dla wieszaka.

Natomiast polecam ten numer wszystkim osobom, które szukają czegoś, co odróżni ich ubiór od sklepowego uniformu.
Mam natomiast jeden zarzut: a co dla faceta?

Justyna A.

Sandra nr 4/2006 i 5/2006 - "Wiosna w dzianinie"

W numerze kwietniowym (34 modele) zdecydowanie królują wzory ażurowe. Liście, romby, paski...
w różnych układach. Tak, jak i każdego roku na wiosnę. Jeśli chodzi o pojawiające się fasony zdobione tymi wzorami - cóż, raczej na śmiałe eksperymenty nie ma co liczyć. Z kolei ma to swoje dobre strony - osoby ubierające się klasycznie będą miały w czym wybierać. Mam tylko jedną wątpliwość: prezentowane w dość mocnej reprezentacji obszerne swetry, przypominające trochę sportowe bluzy, usiane ażurami, jakoś nieszczególnie dają się dopasować do tendencji w modzie. Albo ja się nie znam.

Można również w tym numerze zaobserwować przykłady łączenia różnych faktur w jednym wyrobie,
co zachęca do poszukiwań, według własnego stylu i możliwości. Tu i ówdzie widzimy frędzle zdobiące sweterki, jako element dodający wdzięku..

Wydanie majowe (33 modele) prezentuje nam przede wszystkim delikatne kolory: biel oraz pastele: błękit, róż, zieleń. Elementem należącym do żelaznego zestawu wiosennego są oczywiście ażury: omawiane już długie bluzowate swetry i T-shirty o obszernych fasonach. Być może przydatne celem założenia na plaży, gdy nadmorska bryza daje się we znaki. Nie wiem tylko, z jakiego powodu zajmują ponad połowę objętości magazynu. Albo znów się nie znam...

Pojawiło się kilka sympatycznych sweterków-narzutek, z długimi rękawami, zawiązywanych w talii - warstwa ubrania, która nie grzeje zbytnio, jeśli nie jest wydziergana z grubej włóczki, ale w naszym klimacie stanowi pożyteczny element ubioru na cebulkę. I podkreśla talię!

Widać wyraźne zamiłowanie do zakładania szerokich, skórzanych pasków na delikatne, ażurowe wdzianka. Znaczy, znów podkreślamy talię? Coroczną wiosenną rewelacją jest inwazja bieli. Czyli topy, T-shirty, bluzy, sweterki, pełne ażurów i białe. Jako że wysokie temperatury nastrajają do ubierania się w tym kolorze. Zgadzam się, że biel jest pięknym kolorem, bardzo twarzowym. Z punktu widzenia praktyczności, zastanawia mnie tylko, jaka jest żywotność białej bawełnianej dzianiny (która wszak wymagać będzie częstego prania). Ale przecież wybór koloru zależy już od nas. Zachwycił mnie żakiecik (biały...) o zaokrąglonych przodach, wykonany w dowolnym kolorze będzie wyglądał bardzo elegancko w różnych zestawach. Tak prawie... klasycznie. No, może zrezygnowałabym z kulek na rękawach. I jeszcze jeden pomysł, drobniutki, ale sprytny: przymarszczenie przy dekolcie topu, podkreślające biust. Pomysł godny wykorzystania.

Natomiast przebojem nie do pobicia w tym numerze jest według mnie T-shirt z karczkiem z przodu i tyłu
w formie olbrzymiego, grubaśnego, poziomo ułożonego (wzdłuż obojczyka, od ramienia do ramienia) warkocza uplecionego z trzech wydzierganych szerokich pasów ściągacza. Efekt: murowany angaż
do drużyny rugby. No i ten folklor alpejski, lansowany ze sporą regularnością na łamach "S", być może
z racji mojego położenia geograficznego, jakoś się w mojej estetyce nie mieści. Ale co kto lubi.

Justyna A.
 


All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Copyrights © Fabryka Unikatów 2005 - 2008